​”Babilon”. Absurdalnie długi truizm o zepsuciu Hollywood

0
5

Jeżeli „La La Land” był krzykiem Damiena Chazelle’a: „Jestem geniuszem!”, to „Babylon” jest wrzaskiem: „Jestem filmowym Bogiem!”. Okadzany i wycmokany przez krytyków filmowych 37-latek nakręcił gargantuicznych rozmiarów, trwający ponad 3 godziny film o dekadencji Hollywood lat 20. XX wieku, którego akcja mogłaby rozgrywać się na planie „Nietolerancji” D.W. Griffitha (1916). A więc kolejna rewia w stylu „Wielkiego Gatsbiego” Baza Luhrmana? Nie, bo Chazelle to najwyżej bóg chaosu, megalomanii i przedawkowania samego siebie.

Fragment pochodzi z artykułu opublikowanego pod adresem: https://film.interia.pl/recenzje/news-babilon-absurdalnie-dlugi-truizm-o-zepsuciu-hollywood-recenz,nId,6546996
Zapraszamy do zapoznania się z pełną treścią artykułu